Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

KALINKI 2015

Tym razem nie będę dużo pisać, bo to pierwszy post z naszych Kalinek, które po zimie przywracamy do życia:)
Posprzątaliśmy, wyszorowaliśmy drewnianą podłogę, rozpakowałam moje porcelanowe skarby, wyprałam zasłony, zawiesiłam nową zasłonkę pod zlewem, przyniosłam z ogrodu kwitnące i pachnące gałęzie, wpuściłam dużo słońca, światła i ciepła...
I teraz czekamy już tylko na lato:)


















Porcelana vintage, wzór indisch blau: z pchlich targów i aukcji internetowych -Niebieska porcelana Green Gate,  płyn do naczyń, ręczniczek "1": ScandiShop * metalowy stojak na kubeczki Ib Laursen: FromNord (zawsze chciałam mieć coś takiego w kalinkowej kuchni:)) * czajnik z gwizdkiem Villeroy & Boch, przepiękna seria "Old Luxembourg"- najbardziej ekskluzywna rzecz w naszym domku letniskowym:) (znajdziecie go tutaj)







Do zobaczenia w następnych "letniskowych" postach moi kochani
Ściskam Was mocno
 PA!










Konkurs z ekspresem

Obiecałam dzisiaj rano, że wieczorem zaproszę Was na konkurs i obietnicy dotrzymuję:)
Myślę, że nagroda jaką dla Was przygotowaliśmy zachwyci każdego, bo jest naprawdę wyjątkowa!
Zresztą wystarczy spojrzeć na baner...



No właśnie tak!
To ten wspaniały ekspres do kawy w stylu retro w przepięknym czereśniowym kolorze!
Sponsorem nagrody jest znany Wam na pewno bardzo dobrze sklep

ROSSI. PL
Magia Wnętrza

Rossi to miejsce, gdzie w zasadzie można znaleźć każdy dodatek, jaki tylko potrzebujemy do domu, w tym także wiele marek reprezentujących  genialne skandynawskie wzornictwo (m. in, Menu z linią zaprojektowaną przez Norm Architects, o której pisałam w poprzednim poście; kultową markę Eva Solo czy przepiękne szkło HolmeGaard).
Znajdziemy tutaj także oryginalne przedmioty z ekskluzywnego, włoskiego designu (więcej o luksusie na co dzień przeczytacie TUTAJ), w tym najlepsze na świecie włoskie ekspresy do kawy wielu uznanych marek.


Firma Rossi obchodzi w tym roku swoje dziesiąte urodziny i z te…

Brunch

…czyli migawki z weekendowego przedpołudnia, które spędziliśmy w domu- głównie przy stole, przedłużając sobie śniadanie do godzin popołudniowych...
Uwielbiam takie momenty, kiedy po pracowitym tygodniu, mając jednocześnie w perspektywie kolejny ciężki tydzień, mogę spędzić z całą rodziną długie godziny na leniuchowaniu i przygotowywaniu smakołyków:)
Oczywiście najbardziej lubię gotować w mojej "kalinkowej"kuchni, ale na razie jest trochę za zimno, żeby nocować w domku letniskowym, więc dzisiaj jeszcze ostatni post z mojej kuchni z domu całorocznego.
Jak już kiedyś pisałam, ta moja kuchnia kilkunastoletnia kuchnia od pewnego czasu wymaga gruntownego remontu, ale ciągle są jakieś ważniejsze sprawy (teraz np. remont mieszkania Mi:)) i sprawa odwleka się tak od kilku lat… Trudno:) Ale "uaktualniam" ją sobie co jakiś czas nowymi dodatkami i chyba dzięki temu cały czas lubię spędzać w niej czas.
Dzień zaczynamy oczywiście od kawy.
Jednej. Potem drugiej. Najczęściej z kawiarki…

"Kocie sprawy"

Lulu pojawiła się w naszym życiu prawie dwa lata temu (pisałam o tym tutaj)  Wszyscy dokładnie pamiętamy ten ciepły sierpniowy poranek, kiedy na werandzie naszego domku letniskowego usłyszeliśmy cichutkie pomiaukiwanie. Zaintrygowało nas od razu, bo zwykle okoliczne koty, które wałęsały się po okolicy miauczały głośno i natarczywie, a ten koci głosik był  nieśmiały i subtelny. Kiedy wyjrzeliśmy na werandę okazało się, że stoi tam mały, czarny, wychudzony kotek- na oko trzy- lub czteromiesięczny...  Oczywiście nakarmiliśmy go wszystkimi smakołykami, jakie tylko mieliśmy w  domku myśląc, że pewnie za chwilę sobie pójdzie. Ale wcale tak się nie stało- kotek co prawda po śniadaniu uciekł do lasu, ale po kilku godzinach wrócił na kolejny posiłek, a po kilu dniach zaczął nocować na naszej werandzie.  I został. A właściwie została, bo kotek roboczo nazwany Tajwankiem- okazał się koteczką- naszą ukochaną Lulu:) Nigdy wcześniej nie mieliśmy kota, więc musieliśmy się wszystkiego o kocich spraw…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...