Przejdź do głównej zawartości

BE FIT ! Spring is coming!



Witam Was moi mili cieplutko i wiosennie! Dawno mnie nie było w wirtualnym świecie, bo takiej długiej przerwy w blogowaniu jeszcze to chyba jeszcze nie miałam, ale za to wracam do Was w doskonałej formie fizycznej i intelektualnej; pełna energii i pomysłów na nowe kalinkowe posty:)




Muszę się Wam przyznać, że taki oddech od wirtualnego życia był mi bardzo potrzebny, bo czułam już, że od siedzenia przy komputerze powoli zanikają mi mięśnie, nad którymi przestaję panować...
Postanowiłam więc coś z tym zrobić i w oczekiwaniu na wiosnę wdrożyłam domowy program odnowy biologicznej:)
Bardzo zmobilizowało mnie moje ostatnie spotkanie z Olą, ktora, jak zapewne wiecie, od kilku miesięcy regularnie biega i ćwiczy. Efekty są spektakularne- Ola wygląda bardzo pięknie, zdrowo i promiennie!

Pozytywne bodźce są najlepsze, więc założyłam dres i zaczęłam regularnie biegać, chociaż zawsze mówiłam, że biegać  bardzo nie lubię;) Ale to chyba nie była prawda, bo okazało się, że bieganie sprawia mi dużą przyjemność, a wcześniejsza niechęć do tego rodzaju aktywności wynikała raczej z lenistwa:)

Poza tym jest to aktywność fizyczna, która nie wymaga jakichś szczególnych przygotowań- do biegania wiele nie potrzeba- na początek wystarczą dres, buty, dobre chęci i kilkanaście minut wolnego czasu. Ja w każdym razie tak zaczynałam- od 10-15 minut (co prawda każdy trening cardio powinien trwać co najmniej 30 minut, ale ja na początku nie wytrzymywałam tak długo) na zmianę bieg i marsz w 5-6  kilkuminutowych interwałach, co tydzień zwiększając czas biegu, a skracając czas marszu i powoli zbliżając się do tych zalecanych 30 minut:) Po 7 tygodniach można pozwolić sobie juz na 40-minutowe treningi

Na początek wcale nie trzeba inwestować w takie świetne ciuchy jak te poniżej, ale po kilku tygodniach regularnego biegania każda prawdziwa kobieta pewnie zacznie się zastanawiać także nad tym, jak wygląda, kiedy biegnie:))))

Bluza, koszulka, bielizna i spodnie- KappAhl, buty- Asics, iPod i słuchawki- Apple



Po bieganiu warto poświęcić kilka- kilkanaście minut na modelujące ćwiczenia mięśni brzucha, grzbietu, ud, pośladków i ramion - łatwo jest wtedy ćwiczyć, bo mięśnie są dobrze rozgrzane i szybciej uzyskamy ładne wymodelowanie sylwetki mocno przygarbionej po zimie:) Ja osobiście robię tzw. "zestaw tunezyjski"- czyli mój własny zestaw ćwiczeń na uda, pośladki i ramiona, który zapamiętałam z wakacyjnych sesji aquarobic; plus do tego oczywiście nieśmiertelne "brzuszki":)

Po bieganiu i ćwiczeniach obowiązkowo prysznic z delikatnym masażem skóry drewnianą szczotką, a potem pachnący balsam do ciała. Moje ostatnie odkrycie to cudownie pachnący balsam  z rabarbarowo- jabłkowej serii firmy Organique. Wmasowany w skórę rano i wieczorem po kąpieli doskonale ją nawilża i pozostawia gładką, miękką i pachnącą.




Drugi mój ulubiony wiosenny kosmetyk to od lat niezmiennie samoopalacz. To prawdziwy przyjaciel kobiety:)
 Zanim słońce zacznie mocniej przygrzewać i opalać skórę warto musnąć twarz samoopalającym kremem, który nada bladej cerze świeżości i promiennego wyglądu. 
Ja używam samoopalacza  firmy Clarins. W ogromnym opakowaniu jest 125 ml, a więc wystarczy na bardzo długo, poza tym jest do nie tylko do twarzy, ale tez do całego ciała, więc będzie mi tez służył do "opalania" nóg kiedy zrobi się bardzo ciepło...




Ale tak naprawdę najlepszy przyjaciel kobiety to... woda:) Tak, tak moje kochane- nic tak dobrze nie wpływa na zdrowie i urodę, jak odpowiednie nawodnienie. Te 2- 2,5 litra płynów dziennie to absolutna podstawa. Im większą część z tej dziennej racji będzie stanowiła czysta woda, tym lepiej.  


Mój poranny, wieloletni rytuał to dwie szklanki wody mineralnej wypijane na czczo. 
 Dopiero potem piję kawę i jem śniadanie.
I tu dochodzimy do kolejnego punktu programu "Be fit!", czyli zdrowego odżywiania. W tym temacie napisano już chyba wszystko, więc nie będę się nad problemem znęcać, tylko pokażę kilka moich ulubionych lekkich i pożywnych, a jednocześnie bardzo smacznych śniadań, którym- podobnie jak nałogowi picia wody o poranku- tez wierna jestem od lat;)



Pierwszy na śniadaniowej liście jest omlet z miętą i kozim serkiem. Niezwykle prosty do zrobienia: dwa jajka, dwie łyżki mleka, szczypta soli- ubijamy, wylewamy na patelnię z rozpuszczoną odrobiną masła. Kiedy zacznie się ścinać od spodu, wrzucamy kawałki koziego serka, posypujemy posiekanymi listkami świeżej mięty, składamy na pół i jeszcze przez chwilę smażymy. Gotowe!







Po wielu próbach z różnymi kozimi serkami, zdecydowanie najbardziej pasuje mi ten z Turku
Jest lekki i mało słony, a na dodatek zgodny z ideą, że powinniśmy jeść przede wszystkim to, co rośnie i wytwarzane jest jak najbliżej naszego domu. Turek jest oddalony jest od Łodzi o osiemdziesiąt kilometrów, a od Kalinek to nawet jeszcze mniej- jakieś trzydzieści:)


Koziego serka używam też do smarowania kanapek zamiast masła- np. takich kanapek z łososiem i roszponką 


albo z rzodkiewką...















I jeszcze bardzo popularne w moich szkolnych czasach kanapki z jajkiem- we współczesnym wydaniu z rukolą i na kromce ciemnego pieczywa. Oczywiście bez soli, tylko z odrobiną pieprzu.





I to na tyle (aż tyle:))) w pierwszym wiosennym poście;
Za nami piękny i słoneczny dzień- wiosna spisała się tym razem na medal, bo razem z kalendarzowym i astronomicznym początkiem przyszła też prawdziwie wiosenna pogoda.
My spędziliśmy dzisiejszy dzień robiąc porządki w ogrodzie, który odwdzięczył nam się takimi wspaniałymi widokami:






Buziaki!


P.S. Nie mogłam sobie w tym poście odmówić pokazania teledysku do najnowszej płyty królowej disco- Kylie Minogue. Płyta "Kiss Me Once" jest na rynku od kilku dni, a ten teledysk nagrano do singla promującego płytę.
Zobaczcie - Kylie w swoim najlepszym popowym wcieleniu, jak zwykle piękna, seksowna i bardzo fit:)


https://www.youtube.com/watch?v=fL6FaI-wJxs



Kylie będzie promować swoją nową płytę także w Polsce-
 koncert 30 października w Atlas Arena w Łodzi











Komentarze

  1. Ale Ci zazdroszczę wytrzymałości!! Życzę jak najlepszych efektów treningów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować mój długoterminowy plan i za rok pobiec w biegu na 10 km. Na razie 10, ale mam apetyt na jeszcze więcej:)))

      Usuń
  2. Czytałam że bieganie nie jest aż tak zdrowe- oprócz problemów ze stawami stwierdzono że u biegaczy są mikro zawały :/ ja wybrałam ćw w domu i strój też mam domowy hihi mmmm ale narobiłaś mi smaka... idę powęszyć do kuchni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy ze stawami rzeczywiście moga sie pojawić, szczególnie u osób, które przez bieganie chcą pozbyc się nadwagi i zrzucić sporo kilogramów, więc obciążenie ich stawów jest duże i przy bieganiu może spowodować uszkodzenia. Ja na szczęście nigdy nie miałam nadwagi, więc akurat tego sie nie boję:)) A co do zawałów- ryzyko jest jednak większe kiedy siedzi się przed tv i opycha chipsami... W moim przypadku bilans zysków i strat przemawia zdecydowanie za tym, żeby ruszyc sie z kanapy:)))

      Usuń
  3. Oj zazdroszczę Ci uporu w dążeniu do celu. Mnie też przydałoby się zgubić kilka kilogramów ale jestem zbyt leniwa na ćwiczenia, chociaż gdyby nie zesztywnienie kręgosłupa może szybciej zmobilizowałabym się. Jedyne co zaczęłam to gra w siatkówkę raz w tygodniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siatkówka to moja wielka miłość- niestety nieodwzajemniona, bo gram nie za dobrze;)

      Usuń
    2. A ja zagrałam dopiero czwarty raz w życiu i jak na razie bardzo mi się podoba.

      Usuń
    3. Ja się poddałam juz w liceum , bo zawsze dostawał dwóje za serwowanie "z ręki"- swoją droga bardzo skuteczne:))))

      Usuń
  4. muszę wypróbować ten omlet :) a jakby i do niego dorzucić paseczki łososia ? :) uwielbiam go w takiej kanapkowej wersji jak pokazujesz :))
    ćwiczę w domu póki co, choć ciągnie mnie, żeby zacząć biegać - tylko lenistwo póki co jeszcze zwycięża :) niech już będzie cały czas ciepło - to nie będę miała wymówek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam tez z łososiem, ale zamiast mięty dałam bazylię ( i oczywiście kozi serek)- był przepyszny:)

      Usuń
    2. tylko serka mi brak - jutro po spacerze zakupię i już wiem jak się będę rozpieszczać w poniedziałek :)

      Usuń
    3. mmmmmm........ przepyszne połączenie
      to był pierwszy i na pewno nie ostatni raz
      wypróbowałam też ten serek i faktycznie, żaden inny mi tak nie podszedł :) dziękuję

      Usuń
    4. Fajnie, że spróbowałaś i jeszcze do tego Ci smakowało:))

      Usuń
  5. Oj taaaak Olcia to potrafi motywować :)))) I ja zaczęłam się ruszać ale niestety aktualnie zmagam się z problemem żylnym :((( Więc przymusowa przerwa pokrzyżowała mi plany :)))) Pozdrowionka wiosenne ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj szybciutko do zdrowia Kochana- wiosna czeka:) Buziaczki!

      Usuń
  6. Pięknie, zdrowo, motywująco i ciekawie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że motywująco na tyle, że chociaż jedną osobę ten post podniesie z kanapy:))

      Usuń
  7. Jak wiosennie pięknie.
    Ja również biegam, a raczej biegałam :( dorobiłam się małej kontuzji kostki a po chwili kolano dołączyło. No i w konsekwencji przymusowa pauza ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybkiego powrotu do dobrej formy Kochana! Wiosna wszystko goi sie lepiej:)

      Usuń
  8. Powiało wiosną i świeżością :) Jak miło, że widziałaś się z drogą Olą! Mnie też pobudziła do działań i ćwiczę! Ja leń kanapowy :) Bardzo podobają mi się Twoje propozycje posiłków, smacznie, zdrowo i prosto :)
    pozdrawiam serdecznie
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Martuś- okazało się że my z Olą mieszkamy kilka kilometrów od siebie i aż szkoda, że tak rzadko mamy okazje się spotkać... A jesli chodzi o sniadanka, to poza wszystkim- bardzo szybko je sie robi, co w porannym pospiechu jest ich dodatkowa zaletą:)

      Usuń
  9. Kalinko welcome back!!! ja już ćwiczę od ponad 3 miesięcy, nie jestem na żadnej diecie , bo robię to dla kondycji i sprawności fizycznej, biegać nie lubię, , ale podobnie jak Ty opracowałam własny zestaw ćwiczeń, które lubię i mogę wykonywać:-))) u mnie już pomalutku kwitną zioła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, ja w zasadzie też nie jestem na żadnej diecie, a właściwie to powinnam powiedzieć, że na diecie jestem od ponad dwudziestu lat, bo z powodu mocno pokopanej genetyki moje posiłki muszą być niskocholesterolowe, co siłą rzeczy równa się ich niskiej wartości kalorycznej;) Zaczęłam biegać dokładnie z tego samego powodu co ty ćwiczysz- bo czułam, że moje mięśnie przestają mnie słuchać:)

      Usuń
  10. Wspaniale, że jesteś z powrotem. Nie dziwię się zupełnie, że spotkanie z Olą Cię zainspirowało. Takie zdrowe pyszności to i ja lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi czytać takie komentarze jak Twój- i tym bardziej sie cieszę, że wróciłam:))

      Usuń
  11. Witaj,myślałam,ze juz do Chin wyjechałaś czy coś:)))A co do biegania i diety,to widzę,że jesteśmy na takim etapie:)Ja też biegam,zaczynam po przerwie dwu letniej i już rozbiegałam się.Kiedys to było 10km 4 razy w tygodniu,teraz przy sporej nadwadze to:3 razy 6km,2 razy siłownia.Jeden dzień spacer lub odpoczynek.A co do jedzenia,to też pokażę parę przepisów moze w przysżłym tygodniu,które przygotowuje mi mąż,zwolennik zdrowej kuchni:omlet z płatkami i naleśniki z twarogiem.Zero tłuszczu,zero kalorii a zapełniają:)))Trzymaj się w swoich postanowieniach.Oby nam się udało:)))Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja juz mam poczucie, że sie udało, bo moje mięśnie zaczynają mnie słuchać:) Dzisiaj rano np. zrobiłam swoja zwykłą traskę biegową dwa razy- w tym samym czasie co na początku:))

      Usuń
    2. Ja też tak miałam,okazuje się,że biegając najszybciej odzyskujesz formę,nie uwierzysz ale kilka lat temu gdy zaczynałam biegać pierwszy raz robiłam taki trening chyba 10 tyg dla zaczynających i najpierw był marsz z truchtem,po parę minut.To była katastrofa,a po kilku miesiącach(więcej niż pół roku,bo chyba jesienia zaczeliśmy a to było w czerwcu,chyba) regularnych treningów pobiegłam (nigdy tego nie zapomnę)w Warszawie 10km!!!To była radość.Potem sytuacja zdrowotna spowodowała że nie mogłam biegać,potem znowu wróciłam a jakoś na wiosnę gdy miałam duzo pracy przerwałam,stres i brak ruchu spowodował porażkę.Aż nie wierzyłam,że tak można utyc,więć znowu wróciłam do ćwiczeń i zdrowego jedzenia oraz liczenia kaliorii.Bardzo pomaga mi stronka:po treningu.Polecam.I wiesz w bieganiu jest coś neisamowitego,ze po kilku miesiącach biegania,bardzo tego potrzebujesz i wystarczy ubrać buty,słuchawki w uszy i....jesteś wolna,sama ze sobą...nic nie musisz.To jest Twój czas na dobre myśli:)

      Usuń
    3. Tych 10 km to Ci zazdroszczę- tak pozytywnie, bo też się do nich przymierzam:)

      Usuń
  12. Jak pięknie wiosennie , kolorowo i smakowicie .
    Wczoraj wysiałam w szklarni rzodkiewkę, och tęsknię za nią .
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzodkiewki z twarozkiem to moje ukochane wiosenne połaczenie:)

      Usuń
  13. Violu, ja zmotywowałam?przeciez na tym spotkaniu zjadłyśmy kilka kawałków ciasta;-)ale cieszę się, że jesteś fit, to naprawdę ułatwia życie:-))ja nadal aktywnie:-) pyszności u Ciebie:-) Cieszę się, że piszesz, dostałaś mojego sms?
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu kochana- ja wyznaję starą zasadę Francuzek- nie odmawiać sobie niczego, co się lubi:) A ciasto było przepyszne:) Najważniejsze żeby znać swoje granice i nie przesadzać w żadną stronę;-)
      Sms-a właśnie przeczytałam i zaraz odpiszę... Musimy sie koniecznie zobaczyc:)
      Buźki!
      P.S. Kupiłaś sobie czerwona szminkę? Bo wyglądasz w tym kolorze doskonale!

      Usuń
  14. No to mam kompleksy jak czytam ile Dziewczyn ćwiczy! Może w końcu uda mi się zabrać. Pozdrawiam cepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki- zobaczysz, że warto:)

      Usuń
  15. Super post Wiola:)
    Musze spróbowac tego samoopalacza i wrócic do cwiczen. Mam przerwę , bo moja córcia zaliczyła szpital. Mysle ze od nowego tygodnia wróce:)) Teraz walcze z malowaniem scian ...:))
    Pozdrawiam ciepło...Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Alicjo! Wszystkiego dobrego dla córki- i dla Ciebie
      Mnie malowanie tez wkrótce czeka, ale remont tym razem zaczęłam od... siebie:)

      Usuń
    2. Dziekuje Wiola :)
      Ja od jutra wracam na fitnes :))
      Pozdrawiam ciepło:)))

      Usuń
  16. Od jakiegoś czasu zbieram się w sobie, żeby zacząć biegać, ale ciągle mam jakąś wymówkę. A zawsze lepiej wyzwolić endorfiny aktywnością fizyczną niż batonikiem. Kozi serek, o którym piszesz, prawie ostatnio zlądował w koszyku jak robiłam zakupy, ale doczytałam na etykiecie, że zawiera szkodliwy karagen. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w każdym artykule spożywczym znalazłoby się coś szkodliwego- ja etykiet nie czytam aż tak dokładnie, bo chyba w końcu musiałbym zacząć hodować kozy....

      Usuń
  17. Jaki powiew , zawitała *kalinkowa świeżość* :))
    Super że jesteś,
    jeśli o sporcie piszesz to trzymam kciuki - zawsze.
    Ściskam wiosennie - balerinka

    OdpowiedzUsuń
  18. Narobiłaś mi smaka na ćwiczenia , po dwóch latach ćwiczeń 3 x w tyg , zrobiłam sobie przerwe na wakacje bo stwierdziłam , ze bede jezdzic wiecej rowerem i na pumpy wróce jesienią ... i mamy wiosne a ja dalej nic . Czas na powrót bo zaczynam sie czuć jakbym miała sto lat
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie "krótkie" przerwy są najgorsze, bo potem trudno się zmobilizować do powrotu... Ja miałam przerwę kilkumiesięczną, ale udało się i powoli odzyskuję formę:)

      Usuń
  19. Też pokochalam bieganie :) tej zimy nie biegalam a teraz na dobry poczatek kupilam kurtke do biegania :) milo jest cos robic dla swojego ciala! Wytrwalosci zycze!

    OdpowiedzUsuń
  20. ależ promienny post!
    w zdrowym ciele zdrowy duch i to czuć! ;)
    witaj z powrotem!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bez wątpienia pysznie;)) a jeśli efekty zamierzone sa to juz sukces!!! bądź co bądź potrzebna siła i samozaparcie;))
    czego Ci życzę;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo "zdrowy" post a na kanapke z lososiem chetnie sie skusze no i jajkiem tez.Mowisz, ze biegasz..napewno bieganie wnosi duzo radosci w zycie, tylko ze trzeba wykrzesac z siebie checi do biegania .Poki co tkwie w tym marazmie i nie widze zielonego swiatelka dla siebie.Pozdrawiam Cie milo i zycze Ci zawsze dobrej pogody do biegania.)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja na dzisiaj mam sałatkę z rukolą, żurawiną, rzodkiewką i kozim serkiem :)) Ten łosoś na kanapce wygląda obłednie:)) Przyjemnej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny post! To dobrze, że wypoczęłaś i wróciłaś do nas pełna energii :)) ostatnio coraz więcej osób zaczyna się ruszać i uważam, że to świetnie, bo ruch naprawdę poprawia kondycję i nastrój! sama od miesiąca ćwiczę zestawy ABS, uwierzcie albo nie ale naprawdę wystarczy 15 minut ćwiczeń dziennie, zdrowe podejście do jedzenia i bardzo szybko można zobaczyć efekty! naprawdę nie trzeba wiele, a można wiele zyskać. Wszystkiego dobrego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  25. O matko, co za kanapki!! :) Ślinka cieknie od samego patrzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  26. No no.... Ależ powrót! Twoje śniadania wyglądają wyjątkowo smacznie! Bieganie niestety nie dla mnie, chyba nigdy się nie przekonam... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłam- w życiu nie pójdę biegać:))) I okazało się, że nigdy nie należy mówić nigdy:))

      Usuń
  27. Och... zazdroszczę tej werwy do działania! Mi na razie nie starcza ani zapału ani czasu na porządne wiosenne porządki z własnym ciałem i żywieniowymi postanowieniami. W prawdzie nie jest źle, ale po całym dniu mam nie mam już siły na ćwiczenia... i padam spać.

    OdpowiedzUsuń
  28. masaż pod prysznicem po bieganiu... no no, za kilka lat! :) biegać planowałam czasem od marca... może coś jeszcze z tego wyjdzie :)
    buziaki!
    a omlet prześliczny! ale nie zjem koziego ;/

    OdpowiedzUsuń
  29. Jakie apetyczne kanapki,i te cudowne kwiaty:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Fajnie, że wróciłaś :) Ja do biegania ciągle się przymierzam, ale już od dwóch miesięcy ćwiczę w domu, zwykle z Mel B ;) Polecam jej ćwiczenia!
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  31. ojej, zebym ja sie tak mogla zmobilizowac...:) pyszne fotki:)) pozdrawiam kochana!

    OdpowiedzUsuń
  32. hej Kalinko! super, że wróciłaś i to jeszcze w takiej znakomitej formie:)
    Twoja energia zaraża! a bycie fit jest super! tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Hi,
    thank you for sharing all this spring with us!!! So wunderful!
    All the best and sunny days
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo ładne ujęcie wiosny u Ciebie. I apetycznie i zdrowo. Może też zacznę biegać? :)
    Pomponowo pozdrawiam i zapraszam z rewizytą do siebie :)
    http://mysweetdreaminghome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…