Przejdź do głównej zawartości

MAGIC OF THE MOUNTAINS


Tak, jak już napisałam w poprzednim poście nasz tegoroczny wyjazd narciarski był wyjątkowy udany i to z wielu względów. Przede wszystkim trafiliśmy na wspaniałą pogodę, która jak wiadomo jest najbardziej kapryśnym i najmniej przewidywalnym elementem na nartach. Przez pierwsze dwa dni napadało nam dużo świeżego śniegu i zrobiły się idealne warunki na stokach; a potem przez kolejne dni było bardzo słonecznie z niewielkim tylko mrozem- lepszej pogody na nartach mieć nie można.
Pogoda trafiona w dziesiątkę, co cieszyło nas tym bardziej, że zmieniliśmy plany właściwie w ostatniej chwili i z powodu braku śniegu zamiast w polskie lub czeskie góry- co planowaliśmy od kilku tygodni- pojechaliśmy do Flachau w Austrii. Bardzo żałowałam, że nie udało nam się ponownie pojechać do Korbielowa, ale niestety szalejący w grudniu huragan Ksawery zniszczył tam wyciągi  i stoki i nie wiadomo nawet czy nasze ulubione stoki Korbielowa ruszą w tym roku ponownie. 
 Ski Amade natomiast przywitało nas wielką ilością nowoczesnych wyciągów i super przygotowanych stoków- prawdziwy narciarski raj, gdzie na dobrą sprawę trudno w ciągu tygodnia objechać te dziesiątki kilometrów tras.


Ponieważ miejsca noclegowego szukaliśmy też w ostatniej chwili, to wybór mieliśmy niezbyt duży i zupełnie przypadkowo trafiliśmy do domu położonego wysoko w górach gdzie dojazd był dość karkołomny, ale za to jak już sie tam znależliśmy, to mogliśmy podziwiać niesamowity widok na całą dolinę






Właścicielka domu ma 5 cudnych kotów- to najbardziej ciekawski z nich:)



 






A to piękna miejscowość Altenmarkt im Pongau




No i oczywiście kilka zdjęć ze stoku- robione telefonem dlatego, że nie lubię zabierać na stok większego sprzętu-liczy się przede wszystkim przyjemność z jazdy:)  Bo nie tylko widoki w górach są magiczne. W samym narciarstwie jest też jakaś magia- ruch na świeżym, mroźnym powietrzu daje dawkę energii, która wystarcza na kilka kolejnych miesięcy. 
Dla mnie od lat zimowy urlop jest znacznie ważniejszy od letniego- bądź co bądź dużo dłuższego- bo po tygodniu zimowych ferii wracam bardziej wypoczęta i naładowana pozytywną energią niz nawet po 3-4 leniwych tygodniach w letnim ciepełku:)














Oczywiście nawet najbardziej zawzięci narciarze muszą kiedyś odpocząć i tu dochodzimy do kolejnego ważnego punktu czyli tzw. narciarstwa barowego
Jedni tę dyscyplinę uprawiają częściej, inni znacznie rzadziej
Ja przyznam się, ze lubię co jakiś czas usiąść w barze na stoku i wypić kawę, bez której żyć nie potrafię
lub kubek "kultowego" grzanego wina, który w magiczny sposób zmienia perspektywę i nawet najtrudniejsze stoki wydają sie być znacznie mniej strome, a wiatr nie taki przenikliwy:P





Warto tez uzupełnić kalorie zjadając przepyszny Apfelstrudel , albo równie kuszący Germknödel mit Vanillesauce grubo posypany mielonym makiem (niestety zdjęcia nie zrobiłam, bo byłam zbyt głodna i o fotografowaniu pomyślałam dopiero kiedy na dnie talerza zostało mi tylko trochę sosu:)) No i oczywiście Kaiserschmarrn, które moje dzieci nazywają cesarskie smary (albo jeszcze bardziej niepolitycznie;))


Z tej uroczej knajpeczki na stoku jest piękny widok na trasy i narciarzy- lubię patrzeć na kolorowy tłumek i podziwiać co bardziej efektowne narciarskie i snowboardowe kreacje...






A to nowość w Ski Amade- wagonik przewożący naraz aż 130 osób czyli G-Link


nasze dzieci



ja i mój cień:)






A tu to wcale nie są jeźdźcy Apokalipsy:)

Zgadniecie co to?

Buziaki przesyłam

Kalinka:)



Komentarze

  1. Cuuudnie. Ale pogoda! Zazdroszczę bardzo! Od kilku lat nie byłam już na wyjeździe zimowym i właśnie Twoje fotki mi o takich feriach przypomniały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda rzeczywiście jak na koniec stycznia była obłędna. Słońce było tak intensywne, że nawet sie trochę opaliłam:)

      Usuń
  2. Jak milo sie czyta o udanym urlopie i to gdzie..po mojej stronie..hiihi..kapitalne widoki,,swietne zdjecia jak widokowki..mysle ze naladowaliscie akumulatory na caly kolejny rok.Pozdrawiam.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz takie szczęście Kochana, że mieszkasz w miejscu, które w całości jest jak widokówka- nawet nie trzeba sie za bardzo natrudzic zeby znaleźć piękny widok:))

      Usuń
  3. Fajne te ARMATKI ;))
    Zdjęcia och, a ten kot i dom właścicielki, ale ile śniegu.
    Uściski po-feriowe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie- ale szybciutko zgadłaś:))))

      Usuń
    2. Też mam słabość do zimowych wypadów :))
      W tym roku to tylko biegówki mi zostały :(

      Usuń
  4. Piękna zima, piękne widoki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oszołamiające widoki. To dopiero jest prawdziwa zima ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za zima!!! I ten magiczny klimat!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. umarłam z zazdrości:-( Jeździłam w ten rejon i bardzo za nim tęsknię :-) Super wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam w tym miejscu po raz pierwszy chociaż na nartach jeżdżę od wielu, wielu lat. Jak już- to do Austrii na narty jeździliśmy raczej w maju na lodowiec - do Solden albo do Hintertuxu. Ale Ski Amade zimą jest po prostu genialne. I jeszcze ta pogoda na którą trafiliśmy:)

      Usuń
  8. Wow piękne magiczne miejsce . Tylko pozazdrościć takiego urlopu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia i piękny urlop, ja nie jestem narciarką, ani żadne z nas ale pojechałabym tam dla samych widoków i pewnie pozostałoby mi uprawianie narciarstwa barowego ;))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narciarstwo barowe też może byc bardzo przyjemne:)))

      Usuń
  10. Widać, że było Wam tam cudownie. Kocurek do schrupania. Tak mi przykro z powodu Twojej konsolki. Jak widać po komentarzach to sporo ludzi miało problem z tym sklepem. Ciekawe czy odezwie się ktoś zadowolony z zakupu. Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja w pierwszej chwili byłam taka zła i zrozpaczona jednocześnie, że miałam nawet zamiar opisać wszystko w specjalnym poście. Ale już mi te najgorsze emocje minęły- pozostał niesmak i nauczka na przyszlość.

      Usuń
  11. właśnie zastanawiałam się gdzie taką piękną pogodę i warunki trafiłaś jak pisałaś w ostatnim poście i proszę :) zazdroszczę
    ja od dwóch lat nie jeździłam ;( a ekspertem w desce jeszcze nie byłam, to boję się myśleć, co będzie jak znów stanę na desce
    widoki mieliście z domku przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa lata to jeszcze nie taka długa przerwa- moja najstarsza córka od kilku lat jeździ tylko na desce, chociaż uczyliśmy ją od dziecka na nartach- narty zostawiła jak miała jedenaście lat (teraz ma 19), ale co jakiś czas zakłada narty i zupełnie nie ma z tym problemu. Takich umiejętności chyba sie nie zapomina- wystarczy jeden, dwa dni i się "rozjeździsz":)

      Usuń
  12. Wspaniałe widoki! Taką zimę, to ja lubię :)
    Przy okazji, chciałabym Cię zaprosić na podwójne candy na moim blogu: www.zaplatana.blogspot.com
    Do wygrania fajny zestaw ogrodniczych przydasiów lub projekt wymarzonego ogrodu :)
    Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za zaproszenie- już się zapisałam bo candy jest SUPER!!!!

      Usuń
  13. Wiem,że kochasz narty,więc pewnie miałaś sporo radochy!!!A Austria jest mi kompletnie nieznana.Byłam we Francji w Alpach,we Włoszech a nawet w Szwajcarii a jakoś Austria nie chce stanąć na mojej drodze:)Widząc Twoje zdjęcia żałuję,że mi nie dane było:)I żałuję że nie jeżdżę na nartach:)Ale jakoś wolę wodę:)W końcu jestem z nad morza:)Bardzo bardzo Cię cieplutko pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście narty to moja pasja od lat- zaraziłam się tą miłością od mojego małżonka, który jest wielkim fanem narciarstwa, ba- nawet zrobił kiedyś kurs instruktorski:) W tym roku były nasze wspólne 21 narty:) Ty wiesz, że my nawet w podróż poślubną pojechaliśmy na narty?! Był siermiężny rok 1994, rzadko wyjeżdżało się poza polskie góry, a my zaszaleliśmy i pojechaliśmy w kwietniu właśnie do Austrii zwiedzać tyrolskie lodowce:)))))

      Usuń
  14. Ale super piękne zdjęcia! ahh... zazdroszczę tych widoczków, tej kawy w przerwie od jazdy. Nie jestem jakimś super narciarzem, ale lubię sobie pozjeżdżać, troszkę zmarznąć... człowiek wie, że jest zima :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak- zima jest super- szczególnie taka prawdziwa, ze sniegem:)

      Usuń
  15. a idź! tak mnie denerwować na noc :)
    nie zasnę!
    prze-cud-nie!!!!!!!!!!!
    [za kilka/naście lat też pojadę :P]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, jak Ci wczoraj pisałam:))))

      Usuń
  16. Jak pięknie! Zdjęcia jak widokówki!:) Och zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Your winter photos are very beautiful!!
    Hugs

    OdpowiedzUsuń
  18. ale zapodałaś iście zimowe klimaty :)
    pięknie tam mieliście i kotek jaki fajniusi! tych wspomnień i przeżyć nic nie jest w stanie zabrać i to jest najfajniejsze w wyjazdach :) bo co się przezyje i zobaczy to nasze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wspomnienia z wyjazdów przechowuje sie długo, długo w pamięci:) A jak jeszcze podeprzemy pamięć zdjęciami, to chwile nie umykają za szybko...

      Usuń
  19. Nie jestem wprawdzie fanką nart, ale takie piękne krajobrazy chętnie bym pooglądała. Kalinko, jako, że jesteś osobą, która pozostawiła absolutnie pierwszy komentarz na moim blogu, prawie rok temu, bardzo serdecznie i osobiście zapraszam Cię na moje rocznicowe candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Olu! Naprawdę pierwszy? No to miałam nosa, że to będzie fajny blog:)))

      Usuń
  20. Ależ mi tęskno do gór, stoków i nart, zazdroszczę bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale pięknie .... i piękne zdjęcia :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdjęcia są przepiękne! Ile śniegu na drzewach o mamuniu! :) Rzeczywiście nieźle Wam napadało :) Uwielbiam takie krajobrazy.

    OdpowiedzUsuń
  23. I ja jestem pod wrażeniem zdjęć! Coś pieknego...ale trzeba przyznać, ze pogoda była jak na zamówienie...

    OdpowiedzUsuń
  24. widoki cudne a kot - prześlicznY!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Na ostatnim zdjęciu armatki śnieżne ;-)... piękne widoki, super wyjazd. Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Violu- we Flachau byliśmy 4 lata temu, dzięki twoim fotom mogłam sobie przypomnieć tamte wspaniale chwile. Niestety myśmy trafili na ogromne śnieżyce, nie widziałam tam takiego koloru nieba :-)). Rudy kot pasowałby do naszej rodziny, trzeba było go brać do bagażnika :-).
    W tym roku obieramy inny azymut, ale dopiero w marcu- juz sie nie mogę doczekać. Niestety nasze góry miedzy innymi Korbielów świecą zielonymi łąkami. Jak długo żyje, to nie pamiętam takiej bezśnieżnej zimy.
    Gorące pozdrowionka

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że w tym roku u nas raczej sie nie poszaleje na stokach i trzeba szukać śniegu bardziej na południu:) Albo na północy- bo ostatnio moim marzeniem są narty w Skandynawii:P

      Usuń
  27. Czyli..nie tylko ja tak czuje.Ja milosniczka lata uwielbiajaca slonce :) podpiszę sie pod slowami ze po zimowym sezonie w zeszlym roku czulam sie meega naladowana pozyt energia i bardziej wypoczeta;) niz po blogim odpocz nad morzem.Dodam ze nigdy nie znosilam zimy.Deska mnie cudownie uleczyla;) Szkoda ze tak pozno odkrylam ten cudowny lek o nazwie snow-sky.Marze o takim wyjezdzie...lato spedzimy w domu , chcialabym za to odlozyc i wyjechac do Austrii.Cos pueknego.A tu juz po zimie.Tragedia w tym roku.Wiosna na stokach.:((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może snieg będzie na Wielkanoc- tak jak było w tamtym roku- w Korbielowie metr sniegu i zero ludzi na stokach- bajka!

      Usuń
  28. Przepiękne widoczki! :)
    www.sevenwishes.eu

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…