Przejdź do głównej zawartości

15.12 Pierniczki


Piekłyśmy dzisiaj z Mają pierniczki- całe tony pierniczków, więc zeszło nam do popołudnia i dopiero teraz kolejny adwentowy post. Pierniczki wyszły doskonałe, chociaż przez przypadek bardzo pomyliłyśmy przepis:)
Otóż wczoraj, kiedy zarabiałam ciasto, moja dziewięcioletnia Maja dyktowała mi ile czego mam dodać i zamiast "łyżeczka", przeczytała "łyżka". Dodałam więc do ciasta po łyżce, a nie po łyżeczce korzennych przypraw i okazało się, że dzięki tej pomyłce pierniczki smakują jeszcze lepiej niż zwykle:)  







Podam Wam zatem przepis na miodowe pierniczki już zmodyfikowany po naszej pomyłce, bo uważam, że dodanie większej ilości przypraw wyszło im na dobre:)

Świąteczne pierniczki:

-200 g masła
-5 łyżek miodu
-1 i 1/4 szklanki cukru
-2 łyżki cynamonu
-2 łyżki sproszkowanego imbiru
-1 łyżka mielonych goździków
-1 jajko
-2 łyżeczki sody oczyszczonej
-4 i 1/2 szklanki mąki (ok. 750 g)

Masło rozpuścić na małym ogniu z cukrem, miodem i przyprawami i zostawić do ostygnięcia. Sodę rozpuścić w 1/4 szklanki wody, dodać do masy, następnie dodać jajko i mąkę (mąkę dodawać partiami aż ciasto stanie się sprężyste). wyrobić, zawinąć w folię i zostawić na noc w chłodnym miejscu.
Cienko rozwałkować na stolnicy lekko posypanej mąką i wycinać ciasteczka za pomocą foremek. Układać na blasze wyłozonej pergaminem i piec w temperaturze 175 st. C (z termoobiegiem) przez ok. 6-7 minut.  Pozostawić do ostygnięcia, a następnie udekorować lukrem, cukrem pudrem lub czekoladą

Naszych polukrowanych niestety dzisiaj nie pokażę, bo w tzw. międzyczasie zrobiło się ciemno i trudno je ładnie sfotografować:)



Foremki do ciasteczek zbieram od lat, bo trudno się oprzeć ich urokowi. Każda jest inna i z każdą wiąże się jakaś historia lub część naszego rodzinnego życia- te najstarsze mają tyle lat, co moja najstarsza córka- już studentka:)



























Rada na dzisiaj jest bardzo oczywista i pewnie mogłabym o tym wcale nie przypominać:)





Ściskam Was kochani i zabieram się za liczenie zgłoszeń do mojego gwiazdkowego candy- przede mną baaaardzo dużo pracy...
Ale tak, jak zapowiadałam listę zamykam dzisiaj o północy, więc jeśli ktoś jeszcze nie zdążył, to zostało kilka godzin:)

XOXO

Kalinka:)


Komentarze

  1. A ja jestem w lesie...w tym tygodniu musze upiec ciasteczka i orzeszki, tylko kiedy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam do Ciebie- masz juz tak pięknie udekorowany dom, że nawet bez ciasteczek czuje się już Swięta:)

      Usuń
  2. piekłam wczoraj dużo dużo pierniczków:))) uwielbiam ten zapach, a pachniało w całym domu..nadal ładnie pachnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak- ten zapach korzennych przypraw i miodu jest taki ciepły i świąteczny...

      Usuń
  3. sliczne foremki;)))az pachnie pierniczkami;))pozdrawiam cieplo:))

    OdpowiedzUsuń
  4. no toście się napracowały :) super produkcja ;)
    ja tez zbieram foremki, nie wiem co ale COŚ w nich jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zabawki dla małych i nieco większych dziewczynek:)

      Usuń
  5. łął jaka słodka puszeczka
    a u mnie cynamonem pachnie tylko za sprawą świeczek;-)
    Zapraszam na candy
    otulenibiela.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Och Wy już piekłyście , ja jutro chyba za to się zabiorę.
    Dziś byłam w *polsce* w tą i z powrotem tylko ta aura na dworze ajć , aż nie miło. Załatwione co trzeba, w Łodzi jeszcze objazdy hihi
    Uściski i działaj aby było cudownie na Święta ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety pogoda na rzazie mało świąteczna:(

      Usuń
  7. Przepyszne!!! uwielbiam ale niestety nigdy nie piekłam! co roku obiecuję sobie poprawę...
    A prezenty? własnie dzis miałam przeprawe przez supermarkety...mam dość;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie co się dzisiaj działo... Ja mam luźniejszy poniedziałek i ostatnie zakupy zaplanowałam właśnie na jutro.

      Usuń
  8. ja dodaję całą torebkę przypraw korzennych, tak jak piszesz im więcej tym lepiej:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają apetycznie! Ja piekłam pierniczki wczoraj i też dodałam więcej przyprawy.A dziś już zostało tylko kilka sztuk pierniczków więc za kilka dni powtórne pieczenie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie już troszkę chłopaki podjedli i trzeba było dorobić kolejną porcję ...aby coś do świąt zostało :)
    Uwielbiam ich zapach roznoszacy się po domu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe,to chyba tak w większości domów jest :)

      Usuń
    2. ja nauczona wieloletnim doświadczeniem zrobiłam pierniczki z prawie dwóch kilogramów mąki:)) Jeszcze jest sporo:)

      Usuń
  11. Pachnie świętami, ah jak ja to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma tego dbrego....jak to mówią :))) Czuje zapach swiąt:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie prezenty nie kupione, ale papier mam , hi hi hi. Czekam jeszcze na przesyłki, mam nadzieję, że dojdą na czas.
    Gdyby nie Twój post zapomniałabym zapalić trzecią świecę, o matko jak czas leci !!!!!!! Już się zaczynam denerwować !!!!!!
    Zaraz będziemy wycinać pierniki , ściaskam

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia i pierniczki wyglądają smakowicie. U mnie wyścig z czasem trwa w najlepsze. Prezentów połowa za to całe mnóstwo papieru do pakowania, bo w Rossmanie promocja była ;) Od środy odkładam szycie na bok i biorę się za przygotowania... Oby mnie Wielkanoc nie zastała z tym bałaganem, ech... Pozdrawiam serdecznie! COTTONI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam zwykły szary, pakowy. Będzie bardzo prosto...

      Usuń
  15. Ależ tu u Ciebie pachnie!:) Najcudowniejszy zapach świąt.
    Ja prezenty mam już popakowane. Czekają na swój czas:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. :) o widzisz jak wyszło przez pomyłkę
    bardzo fajną masz tę bałwankową foremkę :)
    ja wczoraj cały wieczór pierniczkowałam :) dziś i jutro będę lukrować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zakończyłam lukrowanie. Cały dom się klei od lukru:)))

      Usuń
  17. Pierniczki to zdecydowanie jest zapach świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cynamon, imbir, goździki - ach, to musi w domu pachnieć :))))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie pomyłki są wspaniałe i tworzą nową tradycję :-) a foremki przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepsze pierniczki jakie kiedykolwiek zrobiłam:P

      Usuń
  20. Musi pachniec u Ciebie cudnie i korzennie..to wlasnie tak pachna swieta..no i jeszcze zapach mandarynek...prezenty spakowane , czekaja.Pozdrawiam milo.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandarynki i pomarańcze to też mój ulubiony świąteczny zapach...

      Usuń
  21. Zapach pierniczków jest cudowny...wczoraj również piekłam i wszystkie zostały już zjedzone :), jutro zaczynam od nowa ;). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My upiekłyśmy dzisiaj takie ilości, że mimo, iz chłopaki bardzo się starają, to ciągle jest jeszcze sporo:)

      Usuń
  22. Zapach piernikow, az tu do mnie dolecial. Fajnie miec taka tworcza pomocniczke;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomocniczka miała lukier nawet we włosach:P Właśnie poszła się myć:)))

      Usuń
  23. Ja szykuję się do jutrzejszego pieczenia. I trochę martwię, czy niezbyt późno... ;)
    I również tak jak Ty lubię wszelkiego rodzaju foremki na ciastka. Jak dziecko... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostało jeszcze troche czasu- myślę, że pierniczki spokojnie skruszeją do Świąt...

      Usuń
  24. Smakowicie wyglądają i już sobie wyobrażam, jak pięknie pachną :D
    Prezenty juz pochowane, kilka jest w drodze; papieru zapasik, karneciki są, sznurek też :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Każdym zdjęciem jestem zachwycona. Wyobrażam sobie ten zapach w domu po dzisiejszym pieczeniu. Ja też kolekcjomnuję foremki i uwielbiam je. Zwłaszcza śnieżynki i serduszka to moje ulubione.
    Piękna ta puszeczka z cynamonem.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i śliczna tabliczka. Uwielbiam te metalowe cuda. Szkoda, że nie ma takich w języku polskim.

      Usuń
  26. Ależ u Ciebie pachnie! :)
    U mnie z I tury nie został ani jeden pierniczek, więc zabieram się za kolejne...
    Uściski,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  27. Gdzie kucharek 6, tam...zawsze wesoło i wyjątkowo ;) Ja przepadam ciastkami korzennymi, im więcej przyprawy, tym smaczniejsze.W mojej kuchni pachnie na razie francuskim, dziś piekłam rogaliki, na słodko i na słono, a we czwartek kuchnia zamieni się w ciastkarnię :) Uwielbiam piec ciasteczka i też mam swoją małą kolekcję foremek, najbardziej lubię wykrawać serduszka, domki i miśki :))) Nigdy nie lukrowałam pierniczków, może tym razem złamię przepisowość ? :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne zdjęcia, a prezenciki prawie kupione dla wszystkich...czas najwyższy je spakować:)
    Trzymam kciuki za swoją wygraną:):)
    Pozdrawiam
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  29. Zabawna pomyłka :). Moja teściowa kiedyś dała do pierniczków "szklankę kawy" zamiast już zaparzonej granulowaną i były niejadalne :D. uściski

    OdpowiedzUsuń
  30. Pomyłka okazała się bardzo pozytywną pomyłką i dzięki temu jeszcze mocniej pachnie ;))) U mnie też już zapach pierniczków się unosi dzięki temu czuć świąteczną atmosferę :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też kilka dni temu z córką upiekłam pierniczki, ale obawiam się, że do świat mało ich zostanie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. super foremeczki ja wczoraj piekłam ale szybkie pierniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudowne, żebym ja tylko nie zapomniała zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wyglądają bardzo apetycznie i tak pewnie smakują.

    OdpowiedzUsuń
  35. Właśnie piekę z Pani przepisu :)
    Czy te pierniczki muszą leżakować? Pachną nieziemsko, ciężko się oprzeć pokusie. Pozdrawiam
    Karolina B.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…