Przejdź do głównej zawartości

Gofry w rozmiarze XS


Lato zbliża się wielkimi krokami, więc czas popracować nad sylwetką, nie głodząc się przy tym i nie umartwiając. Mówiąc "umartwianie" mam na myśli wszystkie restrykcyjne diety, które ograniczają jadłospis do kilku składników lub całkowicie eliminują z niego niektóre potrawy. Ja tej idei nie lubię- myślę, że powinno się jeść wszystko, tyle tylko, że w rozsądnych ilościach  (rozsądna ilość na wiosnę, to połowa tego co jedliśmy zimą:) 
To taka moja wiosenna DIETA XS 
(stosuję ją od lat i nigdy jeszcze mnie nie zawiodła). 
Małe porcje smacznego jedzenia co kilka godzin, to główna zasada tej diety.
Na przykład weźmy takie gofry....
Przyznam się Wam, że nie jem tych z budki- taka wielkość gofra + gruba warstwa cukru pudru + dżem (czy tzw. "frużelina") + ogromna ilość bitej śmietany, to porcja kalorii dla maratończyka, a nie dla filigranowej kobiety
Ale za to od czasu do czasu pozwalam sobie na 2-3 malutkie gofry robione w domu. 
Są kilka razy mniejsze od tych tradycyjnych, posypane odrobiną cukru pudru, ze świeżymi owocami  i ozdobione małym kleksem bitej śmietany. Pychota bez wyrzutów sumienia.   













Przepis na gofry domowe:      (ilość wystarcza na moją 5-osobową rodzinę)

-2 jajka
-70 g cukru pudru
-szczypta soli 
-70 g masła
-0,5 litra mleka
-300 g mąki

Masło rozpuścić, dodać mleko i podgrzać na tyle, aby było dobrze ciepłe. Jajka ubić z solą i cukrem pudrem, dodać mleko i masło, mąką i wszystko razem zmiksować na ciasto o gęstości nieco większej niż ciasto na naleśniki. 

Ja używam małej gofrownicy, z której wychodzą gofry w kształcie serduszek. Kupiłam ją kiedyś w Tchibo  (klick). Gofry są malutkie i bardzo chrupiące. Gofrownica musi być bardzo mocno rozgrzana- zwykle pierwsze porcje są nieudane, jeśli jej odpowiednio nie nagrzejemy. 
 Takie upieczone gofry posypujemy cukrem pudrem lub nakładamy na nie świeże owoce sezonowe i malutki kleksik bitej śmietany (u nas w domu ogromną porcję bitej śmietany i cukru pudru nakłada sobie tylko Michalina, która jest chudzielcem i musi trochę przytyć:))  
Ponieważ na rynku pojawiło się już trochę zagranicznych truskawek tym razem zrobiłam gofry z truskawkami. Może i nie są to najzdrowsze truskawki, ale używa się ich niewiele, a smakują całkiem nieźle:P


Z truskawkami idealnie komponuje się mięta- to najbardziej smakowity wiosenno-letni duet:)






Cukierniczka- posypywaczka (inaczej przesiewacz do cukru pudru) (z serii Malou white- Green Gate)- bardzo przydatny w kuchni drobiazg i do tego śliczny. Nazywam takie porcelanowe cacka moją kuchenną biżuterią:)









Ściskam Was Kochani!
Pa:)






Komentarze

  1. Przyglądając się zdjęciom (piękne są!) zastanawiałam się co z tym kubkiem jest nie tak... a to nie kubek tylko cukierniczka :) Lubię takie praktyczne i ładne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukierniczkę kupiłam pod wpływem impulsu- bo była wyprzedaż:) Nie sądziłam, że sie będzie przydawała, ale okazało się, że jest w kuchni bardzo potrzebna:P

      Usuń
  2. Oj.. te malusieńkie gofry wyglądają przesłodko-do schrupania!

    OdpowiedzUsuń
  3. KALINKO WYGLĄDAJĄ APETYCZNIE I W TAKIM DOBOROWYM TOWARZYSTWIE...KSZTAŁT TEŻ NIEBANALNY.POZDRAWIAM CIĘ SERDECZNIE GOSIA Z HOMEFOCUSS

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że jestem po obiedzie bo wylizałabym ekran. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. O rety! Jak dziś nie zjem czegoś słodkiego to chyba zwariuję... Ja z utęsknieniem czekam na nasze truskawki bo narazie tylko hiszpanki można kupić. Jak już się pojawią to tortu Pawłowej sobie nie odpuszczę ;) Szkoda że nie mam gofrownicy - muszę to zmienić! Cukierniczka i błękitna miseczka są urocze. Pozdrawiam i smacznego życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te hiszpańskie nie są takie dobre jak nasze polskie, ale z braku innych owoców nawet kilka takich poprawia nastrój:) A Pavlova to tez mój ukochany deser:p

      Usuń
    2. Ci faceci to mają chody ;) , a hiszpanki też czasem popełniam - lepszy rydz niż nic.

      Usuń
  6. Ależ mi zrobiłaś Kalinko ochtę na gofry!!! A ja nie mam gofrownicy... Śliczne zdjęcia.Na myśl przywodzą sam środek lata :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gofrownica to moze nie jest artykul pierwszej potzeby- ja mojej używam od czasu do czasu- ale fajnie ja mieć:)

      Usuń
  7. Nie dość, że smaczne to jeszcze takie śliczne !!!
    A Twoja kuchenna biżu .... zachwyca :)
    Miłego popołudnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ze mam słabość do wszelkiej porcelany:P

      Usuń
  8. Och widzę że każdemu ślinka leci na te słodkości,och my takie słodkości po obiadku, dziś wyjątek bo Jerzego w kalendarzu i tacie trzeba zrobić niespodziankę ;)
    Zdjęcia cudowne aż chce się kosztować ;)
    Pozdrawiam balerinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas te gofry były na śniadanie z okazji Imienin małżonka :))

      Usuń
  9. mniammmm jak ja uwielbiam gofry!!!
    Kalinko jak zawsze piękne zdjęcia:D
    bzi

    OdpowiedzUsuń
  10. szalona!
    w życiu bym nawet nie zaczynała tak 'małej' roboty!
    ja lubię hurtem :D
    a gofry nad morzem to zawsze po obiedzie i przed lodami, albo kawą mrożoną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się gotuje dla pięcioosobowej rodziny tak, jak ja to wszystko jest w ilościach hurtowych:P

      Usuń
  11. Ja chce takiego gofra!!!! Pleeeeeeease:) Buziaki:)
    PS. Posypywaczka skradła moje serce nie mniej niż gofry:)_

    OdpowiedzUsuń
  12. Kalinko, Bóg zapłać za ten przepis!!:):)
    Mam już dwa i z żadnego mi gofry nie wychodzą:(
    Może teraz się uda!?

    Pozdrawiam.

    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sprawdzony i gofry mi się zawsze udają. Dostałam go już dość dawno temu od koleżanki z pracy, która wypróbowała kilka przepisów i zdecydowanie mówi, że ten jest najlepszy:P
      Muszą Ci sie udać- tylko przestrzegaj dwoch podstawowych spraw: ciasto- podobnie jak naleśnikowe, po zrobieniu musi chwilę odpocząć (ok. pół godziny), a gofrownicę nagrzewaj ok. 5-10 minut zanim zrobisz pierwsze gofry:)

      Usuń
  13. Jakie urocze słodkie maleństwa :)
    Ja dziś też piekłam coś , jutro wystawie na bloga.
    Tymczasem życzę smacznego
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  14. kurka, przeczytałam Twojego posta i idę robić gofry, ale raczej w rozmiarze XL ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mniam, pychotka! Gofry wyglądają smakowicie, aż ślinka cieknie na ich widok. Chyba czas kupić gofrownicę. Muszę namówić rodziców, bo domowe gofry na pewno są super! Przepis wykorzystam na pewno:). Piękna kuchnia i dodatki w niej. Wszystko po prostu superowe. Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  16. jak u Ciebie dzisiaj smacznie :D uwielbiam gofry ale te domowe dokładnie :D choć ja wolę wersję XXL jedną :D koniecznie z truskawkami :) i jogurtem naturalnym

    OdpowiedzUsuń
  17. mmm wyglądają pysznie... i zostały pięknie podane :)
    mniammmmmm
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. ale pycha gofry :D :) z chęcią bym takie zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Your diet is my diet too!
    So I lost six kilos since January!

    Now its enough and I'll try your wonderful waffels!
    Medium!

    ♥ Franka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Congrats! Six- great result! So this diet is effective:)

      Usuń
  20. Mniammmmmmmmmmm :) nie wiem co mnie bardziej zachwyciło truskawki czy gofry :)
    Natomiast Cukierniczka- posypywaczka mnie rozkochała na cacy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cukierniczka jest piekna..gofry uwielbiam a truskawki pozeram bez opamiatania

    OdpowiedzUsuń
  22. Jutro męża imieniny , więc skorzystam z przepisu. Mam taką starą jeszcze ruską gofrownicę , pozdrawiam i dzięki za przepis , a oprawa cała , śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pysznie wyglądają i nie wiem czy bym się opamiętała by żjeść tylko kilka :-).

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdjęcia są tak piękne i tak pięknie oddają smakowitość tych gofrów, że aż mnie ssać w żołądku zaczęło !

    OdpowiedzUsuń
  25. Sposób na dzielenie po połowie tego co sie jadło zimą mysle że super...je się co się lubie tyle że w mniejszych ilościach;)) gofry wyglądają przepysznie...aż ślinka cieknie;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  26. <3<3<3<3<3
    Wiele bym za to oddała.


    POPROSZĘ Z DOSTAWĄ DO DOMU :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mniam,mniam, wyglądają te gofry fantastycznie. Rzeczywiście posypywaczka do cukru to niezastąpiona rzecz. Powiem szczerze, że nigdy nie próbowałam truskawek z miętą, ale na pewno to zrobię. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  28. Goferki wygladaja apetycznie bardzo:)
    a posypywaczke GG takze posiadam, bardzo ja lubie (choc ja mam inna nieco)
    Kiedys nie widzialam specjalnego jej zastosowania, teraz nie wyobrazam sobie dzialan w kuchni bez niej;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto ulegać swoim fanaberiom:))

      Usuń
  29. Ależ pyszności u Ciebie, a ja akurat mam dzień bez dzieci, więc lodówka puściutka, oj puściutka... A tu ślinka leci... Chyba wywlokę się z tej piżamy i pójdę na jakieś zakupy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie masz:) U mnie niestety Michalina snuje się po domu przed maturą:P

      Usuń
  30. przepiękne zdjęcia ! jak z ekskluzywnej książki kucharskiej , uwielbiam słodkości pod każdą postacią ,ą że pracuję fizycznie więc codziennie mam trening i wcinam duże ilości słodyczy bezkarnie , Twoje gofry przy mnie nie doczekałyby sesji zdjęciowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) A jeśli chodzi o fotografowanie jedzenia, to ja robię zawsze dużo, żeby moja zawsze głodna rodzina nie dała rady wszystkiego zjeść, zanim zrobię zdjęcia:***

      Usuń
  31. Gofry wyglądają przepysznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  32. ten post jest niesamowicie apetyczny! zdjęcia cudne, ale te gofry, bita śmietana i truskawki...cud-miód:)powiem szczerze, że zachęciłaś mnie do kupienia takiej właśnie gofrownicy!świetny pomysł, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. THX:) Gofronicę zdecydowanie polecam:P

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…