Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2012

Zapach swiezego prania

Nie wiem, czy Wam też, ale mnie konkretne zapachy kojarzą się z określoną porą roku.
I tak na przykład wiosna, to zapach konwalii i bzu; zapach pieczonych jabłek i cynamonu przywołuje obraz złotej polskiej jesieni, zapach obieranej pomarańczy nieodłącznie kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia.
A lato to zapach świeżego prania suszącego się w słońcu, starannie przypiętego klamerkami do białego sznurka, rozciągniętego między pniami drzew.
To zapach i widok, który pamiętam z dzieciństwa. Teraz rzadko mam okazję tak suszyć pranie...

A piszę o tym , bo kupiłam ostatnio wielką świecę o zapachu świeżego prania:)
Pachnie bardzo intensywnie, pięknie
Postawiłam ją na starym,  drewnianym świeczniku, który wyszorowany i ozdobiony turkusową świecą zyskał nowy blask.
Świecznik stoi obok wyjścia na werandę, więc za każdym razem kiedy tam przechodzę, cieszę się zapachem lata





świeca jest z IKEA i nazywa się Villig

Miłej niedzieli! M.

Perfect fusion...

... czyli połączenie najlepsze na lato- lody i owoce. 
Wyobraźcie sobie taki zestaw na upalny letni dzień: aksamitnie gładkie, słodkie lody śmietankowe i lekko kwaśne borówki :)
Przepis jest niezwykle prosty: -dwie kulki lodów śmietankowych, -jedna kulka lodow waniliowych, -garść borówek amerykańskich
I czekamy aż trochę się rozpuszczą:)))


Ja jestem od lat wielbicielką lodów. A od momentu, kiedy usłyszałam historie długowiecznego jogina, który jadł tylko lody i żył coś około stu lat, zaczęłam śledzić ich prozdrowotne właściwości. Bo okazuje się, że lody są zdrowe i to z wielu powodów. Po pierwsze są pyszne i zjadając je powodujemy uwalnianie w naszym organiźmie endorfin, czyli hormonów szczęścia. Sa bogatym źródłem wapnia- a więc jedząc lody zapobiegamy grożącej nam w przyszłości osteoporozie i regulujemy ciśnienie krwi.  Zawierają także duże ilości tryptofanu, który z kolei zwiększa wydzielanie dwóch hormonów: serotoniny, działającej relaksująco i melatoniny, regulującej dobow…

Skrzynia Wikingów

A właściwie nie skrzynia, tylko komoda (a nawet komódka:)). Najnowszy sprzęt w letniskowej sypialni moich dzieci. Musiała być mała, żeby zmieściła sie miedzy łóżkami. Długo szukałam jakiejś używanej, ale żadna nie spełniał warunków: nie była dostatecznie mała, ani wystarczająco tania. Kupiłam więc najtańszą komodę świata w IKEA. Nazywa się Rast, jest z surowego drewna, więc można z nią zrobić, co sie chce:) Na początku postanowiłam ją tylko zaimpregnować olejem (Behandla, też z IKEA), ale efekt mnie nie zadowolił: komoda jest sosnowa i drewno nabrało jeszcze bardziej żółtawego odcienia. Do następnej warstwy wymieszałam więc ten olej z odrobiną zwykłej białej farby akrylowej i EUREKA!!!  Drewno złapało piękny mleczny odcień, o który właśnie mi chodziło.  Zrezygnowałam też z drewnianych gałek, które były w komplecie i dołożyłam kolorowe, ceramiczne w morskich kolorach (każda inna, bo w sklepie nie było sześciu jednakowych, ale chyba tak jest fajniej:). A łodź moi Wikingowie przywieźli …

Krzesła i arbuzy

Prawie rok temu kupiłam do domku na działce używane krzesła ( pokazywałam je TUTAJ).
Ponieważ było to już na koniec wakacji nie zdążyłam ich już odnowić.
A w tym roku tak bardzo mi się nie chciało nimi zająć, że wciąż stały opuszczone i zapomniane. Aż do przedwczoraj.
Bo w końcu się za nie zabrałam i zdecydowałam, że będą białe. Pierwsze jest już prawie gotowe i posłużyło mi za stolik na arbuzy.
Arbuzy na lato są idealne. Mają wszystko co trzeba: orzeźwiający, lekki smak, dużą zawartość wody, przez co świetnie gaszą pragnienie, są słodkie i niskokaloryczne:)



I do tego ten soczysty czerwono-różowy kolor... Z ciemnozieloną skórką na wierzchu i jasnozieloną pod spodem. Jeszcze raz tego lata zmieniłam kolor paznokci, inspirując się arbuzowymi kolorami:))





Miłego tygodnia Kochani! M.

P.S. To już ostatnie dni moich wakacji, a jednocześnie upośledzonego dostepu do internetu.
 Podglądam tylko Wasze blogi, ale cześć zdjęć mi się nie wyświetla i właściwie rzadko udaje mi się  napisać komentarz.
Za …

Stara miłosc...

... nie rdzewieje.
Tytuł dzisiaj jak z opery mydlanej, ale nie spodziewajcie się wątka romansowego. Nie będę pisać o "byłych", ale o powrocie do mojej dawno zapomnianej miłości do... szycia na maszynie Po kilkunastu latach całkowiego ignorowania tej czynności postanowiłam kupić sobie w końcu maszynę, z bardzo prozaicznego powodu: nie miał miu kto obszyć letniskowych zasłonek.
Od roku wisiały smętnie przypięte żabkami do karniszy, a ja ciągle zbieralam się, zeby na  jeden dzień  pożyczyć maszynę od mamy i zrobić z nimi porządek. Bo maszyny co prawda nie mam, ale umiejętność szycia nabyłam we wczesnym dzieciństwie, które spędziłam z ciocią krawcową. Nawiasem mówiąc pierwszą rzeczą, którą udało mi się przeszyć był  mój palec wskazujący, potem w latach wielkiego kryzysu szyłam i przerabiałam swoje ubrania. Ostatnią rzecz uszyłam w 1994 roku, wyszłam za mąż i... przestałam szyć:)) Ale postanowiłam wrócić do szycia, ponieważ: -często mam potrzebę podszycia, przyszycia, wszycia, nas…

Living :)

To jest wczorajszy, zaginiony post:)) Jak to się stało, ze go nagle nie było, nie mam kompletnie pojęcia:)) Nie odzyskałam go, więc napisałam jeszcze raz: o naszym letniskowym kącie wypoczynkowym. Ze starymi, ratanowymi fotelami z IKEA, które pomalowałm białym lakierem, z równie starą, rozkładaną kanapą do której uszyłam (sic!)  nowe, błękitne poduszki.  Powiesiłam tez białe zasłony i obraz z motywem marynistycznym, wyciągnięty z demobilu. No i jest tam też półka, na której stoją moje porcelanowe zbiory. Na odnowienie czeka jeszcze stolik kawowy i stara komoda. 
(A na wszystkich do 30 lipca czeka zaproszenie na moje letnie candy







Jak Wam się podoba: same błękitne poduszki, czy z dodatkiem tych ciemnoniebieskich?












A to świeczniki z pierwszego zdjęcia  (Emma Bridgewater- polowałam na nie pół roku, aż im w końcu obnizyli cenę do poziomu realnego:) )
Buziaki M.

Poranna kawa

Jednym z powodów, dla których tak bardzo lubię wakacje jest na pewno przyjemność porannego picia kawy w nieograniczonym limicie czasowym. (bo o tym, że kawę uwielbiam pisałam już przy okazji jednego "kawowego posta"  Na wakacjach ta przyjemność się zwielokratnia: bez pośpiechu, na werandzie przy starym drewnianym stole, z niezobowiązującą lekturą (np. kolorowym magazynem wnetrzarskim, które nigdy mi się nie nudzą:)) 



Ostatnio przybyła mi do porannego rytuału kawy sliczna podkładka pod filiżankę- a to zz sprawą wygranego candy u Olgi, za które bardzo, bardzo dziękuję!!!  Oprócz podkładki dostałam jeszcze mięciutkie włóczkowe serduszko i piękne filcowe etui na telefon, pasujące idealnie na moją wysłużoną Xperię




Magazyny przywiezione z ostaniego pobytu w UK- wszystkie z przewodnim motywem marynistycznym ;)





Na wakacjach chyba nigdy nie ma czau na nudę- jak juz nie mam nic do zrobienia, to przemalowuję sobie paznokcie na letnie, soczyste kolorki np.:


Miłego dnia! M.

Master bedroom

Witajcie Kochani po kilkudniowej przerwie!  Od razu chcę Wam bardzo podziękować za wszystkie przemiłe komentarze ( ale ich było dużo!!!), które zostawiłyście pod ostatnim, "łazienkowym postem", jak również za zainteresowanie moim candy(dla pamięci: do 30 lipca:)) I jednocześnie bardzo przepraszam, że nie odwiedzam systematycznie Waszych  blogów i nie odpowiadam na wszystkie komentarze na moim, ale tu w Kalinkach internet jest tak wolny, że nawet swojego bloga czasami nie mogę otworzyć, a ten post piszę od 2 dni:) Obiecuję, że nadrobię zaległości po powrocie do domu:)
Witam też bardzo serdecznie wszystkich nowych obserwatorów; miło, że jesteście
Dzisiaj kilka zdjęć z małżeńskiej sypialni na letnisku, czyli naszej "master bedroom". 




Wzmocniłam w tym roku ilościowo kolor żółty i niebieski, zgodnie z kolorystycznymi tendencjami o których pisałam TUTAJTU  . Dzbanek wyszperałam w TK- Maxx, świece w Ikea, niebiesko- białe świeczniki z wzorem ikat z Duka, obrazek i worec…

Summer bathroom

Halo! Halo! Witam wszystkich serdecznie ze słonecznych Kalinek!  Pogoda jest cudowna, wakacyjna, więc przede wszystkim odpoczywamy, ale zrobiliśmy takze kilka nowych rzeczy w domku. Dzisiaj udało mi się połączyć z internetem i mogę pokazać co u nas nowego. Na początek letniskowa łazienka: wzbogaciła się właśnie o nowe wieszaczki na ręczniki i półeczkę (jak zwykle nieocenona okazała sę IKEA:) i kilka drobiazgów w stylu nautical.
Dla tych, którzy na bloga zaglądają od niedawna: w tamtym roku zrobiliśmy remont łazienki, położyliśmy moje wymarzone białe kafelki- cegiełki, jak z  paryskiego metra: (kafelki firmy Vives, z serii Mugat)


















 Z Kalinek pozdrawia Was bardzo cieplutko M.



Portugalska zapiekanka

Nazywamy tę potrawę "portugalską zapiekanką", bo przepis na nią koleżanka przywiozła jakiś czas temu z Portugalii. Czy ma inną, konkretną nazwę nie wiem, ale camembert zapiekany z pomidorami jest daniem idealnym na letnią kolację: bardzo lekkim i łatwym do zrobienia. Może stanowić ciepłą przystawkę lub główne danie- to zależy tylko od tego, jak bardzo głodni są goście:)

Przepis:
- 2-3 sery camembert - 3-4 duże pomidory - 5 zabków czosnku - 5 łyżek musztardy francuskiej ( z całymi ziarnami gorczycy) - 1/2 szklanki oliwy - sól
Sery i pomidory kroimy na plastry i układamy na przemian w żaroodpornym naczyniu. Ząbki czosnku przeciskamy przez praskę i mieszamy z oliwą, musztardą i szczyptą soli. Tak przygotowanym sosem zalewamy pomidory i ser, wstawiamy do piekarnika rozgranego do 200 st. C na około 35 minut. ( 180 z termoobiegiem).
rada: sery camemberty najlepsze do tego dania są takie twarde, z "najniższej półki", czyli te najtańsze- nie rozpuszczają się wtedy zbyt m…

Sezon ogórkowy

Skończyło sie Euro, zaczęły wakacje: wszyscy wyjeżdżajżą, zwalniają codzienne tempo. Sezon ogórkowy w pełni ;)
My też jutro przenosimy się na nasze letnisko.    I zabieramy mó nowy nabytek: słój na ogórki małosolne. Ogóreczki już w środku, za dwa dni będą gotowe. Pychotka!



A jutro zaprazszam Was na moje letnie candy:) buziaki M.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...