Przejdź do głównej zawartości

Stara miłosc...

... nie rdzewieje.
Tytuł dzisiaj jak z opery mydlanej, ale nie spodziewajcie się wątka romansowego.
Nie będę pisać o "byłych", ale o powrocie do mojej dawno zapomnianej miłości do... szycia na maszynie
Po kilkunastu latach całkowiego ignorowania tej czynności postanowiłam kupić sobie w końcu maszynę, z bardzo prozaicznego powodu: nie miał miu kto obszyć letniskowych zasłonek.
Od roku wisiały smętnie przypięte żabkami do karniszy, a ja ciągle zbieralam się, zeby na  jeden dzień  pożyczyć maszynę od mamy i zrobić z nimi porządek.
Bo maszyny co prawda nie mam, ale umiejętność szycia nabyłam we wczesnym dzieciństwie, które spędziłam z ciocią krawcową.
Nawiasem mówiąc pierwszą rzeczą, którą udało mi się przeszyć był  mój palec wskazujący, potem w latach wielkiego kryzysu szyłam i przerabiałam swoje ubrania. Ostatnią rzecz uszyłam w 1994 roku, wyszłam za mąż i... przestałam szyć:))
Ale postanowiłam wrócić do szycia, ponieważ:
-często mam potrzebę podszycia, przyszycia, wszycia, naszycia, zeszycia, uszycia  lub przerobienia czegoś
-chciałabym,  żeby moje córki też nauczyły się szyć
-bardzo to lubię
- widok zza maszyny (jak niżej) na mieszkanie bardzo mnie relaksuje




Podjęłam zatem szybką, męską decyzję i kupiłam sobie tego oto "Łucznika"
I jestem nim oczarowana- mimo, że nie jest to model z "górnej półki", to w porównaniu ze starą maszyną mojej mamy jest rewelacyjny!
No i mam juz obszyte zasłonki:) 



Motyle i ćmy to nasi codzienni goście. Nazwy tej nie znam, ale jest bardzo ładna, prawda?

Miłego weekendu!
M.

Komentarze

  1. Ja też bardzo lubię szyć, przerabiać. Podobnie jak Ty, nauczyłam się tego w dzieciństwie podpatrując mamę. Bardzo przydatna umiejętność. Ja wolęjednak starsze maszyny, w tych nowych jakoś za dużo plastiku. A mój stary Singer na korbę z 1920 (chyba, mogę się o parę lat pomylić) ciągle sprawuje się świetnie. Właśnie dziś uszyłam sobie przy pomocy tej maszyny skórzaną torbę.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką starą, "deptaną" maszynę miała właśnie moja ciocia, ale nie mam pojęcia gdzie to cudo teraz jest. Natomiast Łucznik mojej mamy z lat 70-tych był bardzo kapryśny: czasami szył dobrze, ale miał dni kiedy plątał i rwał nici i całkowicie odmawiał współpracy:)))

      Usuń
  2. Jest nas tu więcej widzę wychowanych przy maszynach naszych Mam :)))
    Ja potrafię, ale jakoś mało korzystam, może kiedyś ...
    Śliczne to Twoje mieszkanko :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że chcesz nauczyć córki szyć :) Ja się cieszę, że mama mnie kilku rzeczy na maszynie nauczyła, czuję się z tym trochę bardziej przystosowana do życia :)
    Marzy mi się maszyna do szycia, ale oszczędnie mamy żyć z mężem, więc muszę poczekać. Może poproszę na gwiazdkę o taki sprzęt :)

    Cudowny widok zza maszyny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem te "budżetowe" rozterki. Ja czekałam na maszynę 18 lat:)))

      Usuń
  4. gratulacje !!!
    ja też nabyłam maszynę do szycia ... łucznik z okazji dnia mamy zrobił promocję i nabyłam drogą kupna Panią Motylową - biała maszynę w kolorowe motyle , śliczna tylko trochę hałasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Diana jest wyjątkowo cicha i za to min. bardzo ją lubię

      Usuń
  5. Bardzo chciałabym nauczyć się szyć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom to wcale nietrudne Madziu:)))

      Usuń
  6. jestem maniakiem szycia- ale samoukiem- nikt w rodzinie nie przejawiał talentów do szycia więc i ja szyję jako tako- głównie rzeczy proste własnie jak zasłonki.
    zazdroszczę umiejętności szycia- i ciągle sobie obiecuję, że pójdę gdzieś na kurs.

    Ćma taka sobie- ale ja się boję wszystkich owadów latających:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ciem się też boję, ale ta mi się podobała:)))

      Usuń
  7. ćma jak wycieta z liścia:))))...maszyna to świetna sprawa...i cos czuję ,że połkniesz ponownie haczyk:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. ..no i kolejna bratnia dusza, czyli historia bardzo podobna, bo wszystko zaczelo sie w dziecinstwie u boku szyjacej mamy(moja byla modystka, szyla kapelusze).Mam kilka maszy w domu z roznych epok i wszystkie sprawne, ale moj najnowszy Brother jest wprost genialny..ja pije kawe a on haftuje(na potrzeby klientek).Kocham szyc i chyba urodzilam sie z maszyna do szycia jako dodatek do uposarzenia na przyszlosc bo krawiectwo nigdy nie bylo moim zawodem tylko hobby a jednak udalo mi sie w tym kierunku osiagnac daleko posuniety perfekcjonizm (zabrzmialo jak chwalenie sie, ale tak wlasnie jest) i stanowi obecnie moje dodatkowe zrodlo dochodu na moje zachcianki, glupotki i kolekcjonerstwo.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, ta Twoja haftująca maszyna to absolutne cudo! A rzeczy które szyjesz są rzeczywiście perfekcyjne- zawsze je podziwiam!

      Usuń
  9. Miałam to samo dwa miesiące temu :) Chodziła za mną maszyna, bo trzeba cos do domu uszyc, poszyc itp. no i na 20-stą rocznice slubu zamiast nowej obrączki kupiłam sobie maszynę Janome i wpadłam po uszy, więc rozumiem Ciebie doskonale :) Miłego szycia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja trochę wcześniej, bo 18- tej rocznicy:)))

      Usuń
  10. To cudnie! Zwłaszcza, że umiejętności, z tego co piszesz, masz niemałe! Ja wciąż się oswajam z maszyną i mam nadzieję, że połknę bakcyla! Ćma piękna.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były niemałe dawno temu, ale teraz to pilnuję głównie żeby ścieg był prosty:)))

      Usuń
  11. Zazdraszczam szyciowych umiejętności:)
    pozdrawiam ciepło
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam szycie, przerabianie i wszystko z tym związane. Swoją pasją zaraziła mnie moja Babcia - kobieta o wielu talentach, szyła na starym wysłużonym singerze. Pierwszą rzeczą, którą uszyłam była spódnica dla lalki:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wspomniana wyżej ciocia szyła m. in. ornaty dla księży. Wyobraź sobie uszyte z tych ścinek ubranka dla lalek: królewskie ciuchy w złocie i purpurze:)))

      Usuń
  13. Zazdroszczę umiejętności szycia... próbowałam i nic nie wyszło:( już widzę wszystkie piękne rzeczy które uszyjesz:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to teraz będziesz dawać czadu ;) fajne są takie odkryte na nowo odkurzone miłości :)
    ćma prezentuje się uroczo :) choć ja się boję ciem ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. A mi się dzisiaj znów śniła MOJA STARA MIŁOŚĆ. Nawiedza mnie ten men w snach od jakiegoś czasu...

    A największą moją miłością są moje dzieci, a za raz po nich szycie.
    W dzieciństwie patrzyłam na szyjącą Babcię, Mamę. A zaczęłam szyć sama, niedawno. Już zupełnie dorosła, dzieciata i mężata. Są pewne rzeczy, na których naukę nigdy nie jest za późno. To te rzeczy, które sprawiają nam radość i zadowolenie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie u każdej z nas gdzieś w podświadomości ciągle tkwi stara miłość, która potem co jakiś czas się śni;)

      Usuń
  16. ćma cudna:))) Maszyna, to dobry wynalazek:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ileż ja mam u Ciebie zaległości!
    Kalinki są po prostu cudnym letniskiem! Ale jestem ciekawa efektów Twojego szycia:-))) Czekam z niecierpliwością!
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Powodzenia w szyciu:)))cudne mieszkanko:)pozdrawiam cieplo;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ tam u Ciebie pięknie :)
    Pozdrawiam, Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  20. No to teraz będzie się szyło...:-).Chętnie zobaczę efekty.POzdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  21. szycie na maszynie to nieoceniona umiejętność. i my czekamy na efekty.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…