Przejdź do głównej zawartości

Chalet - czyli zimowy dom wakacyjny...

Pozwolę sobie dzisiaj na odstępstwo, a właściwie na pewną modyfikację głównej tematyki bloga- i napiszę kilka słów na temat, który zimą powraca do mnie w związku z nadchodzącym sezonem narciarskim...
(właśnie dzisiaj ustalaliśmy całą rodzina gdzie i kiedy na narty)

Winter holiday house to magiczny zwrot, który zawsze przywołuje mi obrazy zimy w górach, intensywnego ruchu na mroźnym powietrzu i romantycznych wieczorów przy kominku lub świecach, z kubeczkiem grzanego wina w przeuroczych góralskich domach.  


widok z hotelu Sagittaire

O typowo polskich pieknych domach górali dzisiaj nie będe pisać, chociaż to też temat na conajmniej kilka postów.

Dzisiaj będzie wakacyjny domek na zimę z regionu Alp- chalet.
Nazwa pierwotnie odnosiła siędo domkow pasterzy w Szwajcarii, którzy spędzali w nich miesiące letnie, kiedy stada pasły się w wyższych partiach gór. Zima te domki były zamknięte i puste.
Zmieniło sie to wraz z rozwojem turystyki górskiej i sportow zimowych i chalet zaczął spełniać rolę mieszkania wakacyjnego, przez co stopniowo nabrał zupełnie innego charakteru- z prostego drewnianego schroniska z cięzkim, mocnym dachem stał się przytulnym, a niekiedy nawet niezwykle ekskluzywnym domem w górach.
Obecnie więc nazwa chalet okresla drewniany dom na zimowe wakacje w regionach alpejskich i nie tylko- właściwie na całym świecie wszędzie tam gdzie przyjeżdżają entuzjaści białego szaleństwa, miłośnicy górskiej wspinaczki i wszyscy, którzy po prostu kochają górski klimat...



Futra, ciepłe koce w kratę, miękkie poduszki, otwarty kamienny kominek i wszechobecne surowe drewno to elementy typowe dla chaletu







Glühwein


fot.   CK Verbier



Takie grzane wino nieodłącznie kojarzy mi się z zimowymi wakacjami.

Jest niesamowite- rozgrzewa, poprawia nastrój i jest po prostu pyszne.

Jutro podam Wam mój ulubiony przepis na grzane wino, sprawdzony na wielu narciarskich wyjazdach

Teraz pozdrawiam cieplutko

Maggie




Komentarze

  1. ojjjj...jakie piękne wnętrza:))..a wino grzane mi się nieodłącznie kojarzy z dawnymi,corocznymi wyjazdami do pewnego domku w czasie pierwszych dni maja-wraz z przyjaciółmi....zimno...my pod kocami...i grzane winko:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jazda na nartach to pasja mojego męża, ja niestety ze względu na kolana niestety nie jeżdżę. Oczywiście mnie "pasi" kominek, lampka grzanego wina i dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. What a cosy chalet!
    Winter may come!
    :-)

    ♥ Franka

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak bym chciała, żeby zima wyglądała tak, jak na tych zdjęciach... i to bez wyjeżdżania w Alpy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego postu naszła mnie już chęć na zimowe szaleństwa ze wszystkim o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekne zimowe wnetrza! Juz sobie wyobrazam jak po dniu spedzonym na powietrzu milo delektowac sie grzancem!
    Ah, romantycznie sie zrobilo!

    Pozdrawiam serdecznie
    Dagi

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bym już pojechała na narty!
    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny post, rozmarzylam sie i zatesknilam za nartami no i grzanym winem na stoku mmmmmm...
    Dlatego czekam na przepis.
    A jedziecie moze w te miejsce na fotkach? My postawimy chyba na Austrie tym razem, a moze Wlochy nie wiem jeszcze.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię takie zimowe, domkowe klimaty.
    Bardzo :)

    A ja już drugi trzeci rok narty odpuszczam, bo najpierw ciąża, a teraz mała córeczka :))

    Pozdrawiam i życzę takich fajnych, chwil podczas pobytu na nartach :)

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  10. Te zdjęcia kojarzą mi się z kolekcją zimową Green Gate. uwielbiam taki klimat!
    super i prosimy o więcej!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj narty, super sprawa. Ja już się cieszę, bo podhalańskie stoki juz się śnieżą. Wkrótce po pracy skok na stok :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Marta- jak ja Ci zazdroszczę takiej bliskości gór! Ode mnie najbliżej jest do Szcyrku, ale to i tak minimum trzy godziny jazdy!
    Ada- z dziećmi, czy w ciąży też mozna jeździć. Ja ani razu sobie nie odpuścilam, a mam trójkę.
    Atena- niestety- wbrew pozorom to miejsce jest koszmarnie drogie, więc tam nie :(( Jedziemy do Mezzana we Włoszech- nie byłam tam jeszcze, ale zdjęcia tej dolinki są cudne.
    Pozdrawiam Was dziewczyny cieplutko
    M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popularne posty z tego bloga

Białe kafelki- cegiełki- porównanie: Vives "Mugat" i Equipe "Metro"

Tak, jak obiecałam dzisiaj garść praktycznych informacji o płytkach ceramicznych w kształcie białych cegiełek, dla wszystkich, którzy pytali o nie w mailach i komentarzach pod postami.  A dokładnie o dwóch rodzajach takich płytek, których użyliśmy remontując łazienkę i kuchnię w naszym domku letniskowym. 
Jak już pisałam w ostatnim poście, w kuchni cegiełki są nieco inne, niż w łazience chociaż na pierwszy rzut oka  wyglądają w zasadzie tak samo.  W łazience, którą remontowaliśmy dwa lata temu położone są płytki MUGAT  firmy Vives, głownie dlatego, że były to jedyne kafelki wyglądające jak cegiełki, jakie wtedy znalazłam, w dość rozsądnej cenie 
(przy urządzaniu i wybieraniu materiałów do domku letniskowego,  który służy nam tylko przez kilka miesięcy w roku aspekt ekonomiczny ma spore znaczenie:))
Do kuchni, której remont właśnie się kończy zamówiłam nieco mniejsze kafelki- METRO z firmy Equipe Ceramicas



Podstawowe różnice pomiędzy tymi białymi kafelkami:
Vives MUGAT blanco: wymiary 10…

MOJA BIAŁA KUCHNIA

Uff!!! W końcu jest gotowa!
Moja wymarzona, letniskowa kuchnia:)
 Jest dokładnie taka, jaką chciałam mieć: bardzo prosta, jasna i oczywiście biała. Biała, ale jednocześnie bardzo kolorowa, bo dzięki dużej ilości otwartych półek i wieszaczków, które mieszczą moje porcelanowe zbiory i kolorowe kuchenne ściereczki jest wielobarwna i w każdej chwili można zmienić jej kolorystykę...




Wielki ceramiczny zlew z zasłonką, to też jedno z moich kuchennych marzeń, które właśnie się spełniło.
Zlew Domsjo z IKEA, to zresztą największa fanaberia, na jaką sobie pozwoliłam w letniskowej kuchni- reszta mebli i wyposażenia jest zakupiona w wersji jak najbardziej ekonomicznej (szafki dolne IKEA- Faktum z frontami Stat), albo przerobiona ze starych mebli (jak na przykład jedyna wisząca szafka, która pozostała z dawnej kuchni)
Zasłonki do szafek i rolety na okna uszyłam sama:)

Cały projekt zresztą też by me;
Wykonanie trochę też moje, ale przede wszystkim mojego wspaniałego męża i szwagra Wiesia, którzy wy…

Post techniczny: bielenie scian i kafelki-cegiełki

Moja letniskowa łazienka doczekala sie przyklejenia listew wykończeniowych do płytek Mugat Blanco firmy Vives, na które czekałam kilka tygodni; a potem jeszcze kilka na naszego glazurnika, któremu nie za bardzo chciało sie do takiej małej "robotki" przyjeżdżać. No, ale w końcu są:




Niestety listwy wykończeniowe maja odcień ciemniejszy od kafelek o jakieś dwa tony i na tle białej ściany i bielutkich "mugatów" bardzo to widać. Planuję wiosną dodać trochę koloru łazience- albo pomalować ściany, albo powiesić zasłonkę na półeczce z bojlerem i miejscem na pralkę widocznym na dolnych zdjęciach powyżej. Pomalowanie ścian ma taka zaletę, że zmniejszy kontrast pomiędzy listewkami a kafelkami i ścianą. Ale z drugiej strony ja bardzo lubię białe łazienki...








Lampa (IKEA) w kolorze bezowym jest jedynym nowym zakupem jakiego dokonałam przed zakończeniem sezonu. Mam do zagospodarowania jeszcze okno, zawieszenie zasłonki przy wnęce na pralkę, półki, wieszaczki itp.


O bieleniu drewnian…